Muzeum Regionalne

Zagroda Tatarska

Zagroda „Tatarska”

Określenie "tatarskie" dotyczy lokalnego typu zagród, tworzacych kiedyś zabudowę Stobiecka Miejskiego.

Ostatnia zachowana zagroda "tatarska" była domem rodziny Dziegciów. Zbudowana w 1875r. przez cieślę Adama Gałwę, przebudowana została po II wojnie światowej.

Dom w zagrodzie "tatarskiej" usytuowany był szczytem do drogi. Składał się z sieni, izby i komory. Za komorą znajdowały się stajnia i obora, dalej była stodoła. Od strony drogi, do domu przylegała szopa – wozownia z chlewikiem dla drobiu i drwalnią. Zabudowania szopy wraz ze ścianą szczytową domu, zajmowały szerokość placu i tworzyły zamkniętą ścianę zewnętrzną zagrody.

 

Zagroda "Tatarska" (PDF – zobacz)

 

Zwiedzanie zabytkowej Zagrody „Tatarskiej”

Zwiedzanie zabytkowej Zagrody Tatarskiej po uprzednim zgłoszeniu telefonicznym.

Adres: 97-500 Radomsko, ul. Częstochowska 9
tel./fax 044/683-56-51
tel. 044/685-00-76
e-mail: Dział Etnograficzny: etnografia@muzeum.radomsko.pl

Budownictwo „Tatarskie” w Stobiecku Miejskim

Określenie „tatarski” na omawiany typ zagród używali i używają do dzisiaj mieszkańcy Stobiecka Miejskiego i okolicznych miejscowości.

Wieś Stobiecko Miejskie jeszcze w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku, leżała około cztery kilometry na południowy zachód od Radomska. Obecnie teren ten leży w granicach miasta. Obszar dawnej wsi przecina droga łącząca Radomsko z trasą Warszawa-Katowice. Wpływa to na zacieranie się planu dawnej wsi, gdyż obecnie najwięcej nowych domów powstaje przy tej właśnie drodze- czyli ulicy Brzeźnickiej. Najstarsza część wsi znajdowała się w sąsiedztwie kościoła św. Rocha w obrębie ulic: Brzeźnickiej, św. Rocha, Skorupki, Korczaka, Sobieskiego, Częstochowskiej. Najstarsza wzmianka o niej pochodzi z wydanego w 1266 r. w Maluszynie przywileju Leszka Czarnego, którym sprzedał on wójtostwo w Radomsku i wsi Stobiecko Godynowi. Dokument ten wyraźnie stwierdza, że mieszkańcy wsi i miasta cieszą się takimi samymi przywilejami i mają jednakowe obowiązki. Na podstawie tego dokumentu mieszkańcy Stobiecka uważali się za rolników miejskich, a więc ludzi wolnych. Czemu dali dobitny wyraz broniąc się w 1836 r. przed oczynszowaniem posiadanych gruntów.

Jak głosi miejscowa tradycja, w Stobiecku Miejskim osiedlili się w dawnych czasach jeńcy tatarscy. Bożenna Paszkowska-Wróblewska i Jan Piotr Dekowski, którzy prowadzili badania w Stobiecku Miejskim i okolicy w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX w., przytaczają liczne opinie o mieszkańcach tej wsi zaczerpnięte od sąsiadów. Przezywano ich Tatarami, Kluchami, Karaskami. O ich tatarskości miały świadczyć następujące fakty: że mają chałupy tatarskie, że pola orzą w półksiężyc i dzielą je na morgi, a nie na zagony, że nazwa ich wsi wywodzi się od stu biesów(jak miał określić przyprowadzanych tu w dawnych czasach 100 jeńców tatarskich pewien rycerz). Informatorzy mówili też wyżej wspominanym badaczom, że mieszkańcy Stobiecka żenią się między sobą jak cyganie i że żadna panna nie wyjdzie z ich wsi- najwyżej kaleka. Uważano mieszkańców Stobiecka za zamkniętą grupę nieufną wobec obcych. Przypisywano im też wprowadzenie uprawy tatarki- gryki w okolicach Radomska. Informowano często o ich skłonności do zbyt żwawych tańców i biesiad. Uważano, że mowa ich jest nosowa i charakteryzuje się opuszczaniem części liter w wyrazach. Powtarzano legendę o ich charakterystycznych płaskich nosach. Według nich ojcowie mieli brać kilkuletnich synów na kalenicę domu, uderzać ich wałkiem w nos i pokazywać im kierunek, w którym będą jeździć z kaszą do sprzedania. (Wielu mieszkańców Stobiecka Miejskiego trudniło się handlem kaszą tatarczaną.)

Wielu współczesnych mieszkańców Stobiecka Miejskiego traktuje opowieści o ich tatarskim pochodzeniu jako nieprawdziwe i krzywdzące. Ze złością wyjaśniają, że są od pokoleń katolikami o czym świadczy stary kościół, a tatarami przezwano ich od uprawy tatarki i handlu kaszą. Część starszych ludzi zaś spokojnie przyznaje, że „tak mówią”. Spotkałam kobietę nie pochodzącą z rdzennej ludności wsi, która wspominała, że przed II wojną gdy zamieszkała w Stobiecku u męża, kobiet gromadziły się wieczorami przy kilku wspólnych studniach i że początkowo nie rozumiała ich nosowej i niestarannej mowy. Jako dowód na istnienie tatarskich tradycji uważała zwyczaj zawierania związków małżeńskich między mieszkańcami wsi, wrogość do obcych kawalerów odwiedzających stobieckie panny i fakt zastępowania w sąsiedzkich rozmowach nazwisk określeniami: Janka Maryśki Kasinej lub Franek Józefa Karolowego.

Wszystkie przytoczone tu opinie nie świadczą o tatarskim pochodzeniu mieszkańców Stobiecka Miejskiego lecz o ich izolacji. Zapewne byli traktowani z rezerwą zarówno przez mieszkańców Radomska jak i okolicznych wsi. Dla pierwszych byli zapewne wieśniakami, nie mieszczanami, bo zamieszkiwali wieś. Dla okolicznej ludności wiejskiej musieli być obcy, bo cieszyli się swobodami takimi samymi jak mieszczanie. Uważali się też zapewne za przedstawicieli warstwy wyższej niż ludność wiejska obciążona feudalnymi ciężarami. Kiedy zdamy sobie sprawę z sytuacji towarzyskiej Stobiecka Miejskiego bardziej zrozumiałe wydaje się zawierani małżeństw wśród sąsiadów i powtarzanie złośliwych opinii w okolicy.

Bożenna Paszkowska – Wróblewska pisze, że „Za jeden z dowodów (naukowych) tatarskości wsi uważany jest sposób budowy piwnic, które według zwyczaju tatarskiego są zakładane zbiorowo na większym placu, a taki sposób budowy piwnic spotyka się właśnie w Stobiecku Miejskim. Spotyka się tu również nazwiska o brzmieniu tatarskim np. Gałwa.” Jednak argumenty te przy braku potwierdzenia w źródłach tradycyjnej informacji o osiedleniu tu jeńców tatarskich nie mogą być traktowane jako dowód na tatarskie pochodzenie ludności Stobiecka Miejskiego. Sprawa ta wymaga osobnych badań.

Określenie omawianego typu zagród jako „tatarskich” nie budzi zastrzeżeń zarówno w okolicy jak i wśród mieszkańców Stobiecka Miejskiego. Na przełomie lat 50 i 60 XX w. W starszej części wsi istniało jeszcze 5 całkowicie zachowanych zagród „tatarskich” i 11 zachowanych częściowo. Najstarsza istniejąca wówczas zagroda pochodziła z 1802r. i należała do Marianny kuśnierz.

Zagroda typu” tatarskiego” miała cechy o charakterze obronnym- brak okien w domu od strony drogi oraz zwarty układ budynków, które ściśle się ze sobą łączyły. Dom w takiej zagrodzie stał zawsze szczytem do drogi. Składał się z sieni, izby i komory. Przedłużenie domu stanowiły obora i stodoła, pomieszczone pod wspólnym z nim dachem. Od strony drogi usytuowane pod kątem prostym do domu znajdowały się zabudowanie gospodarcze pomieszczone pod wspólnym dachem. Były to licząc od domu: pozbawiona ściany od strony podwórza szopa-wozownia, stajnia, chlewik dla drobiu, szopa na drewno nazywana drwalnią. Dach szopy-wozowni łączył się z dachem domu. Wejście do zagrody od strony drogi stanowiły brama i furtka mieszczące się w ścianie szopy-wozowni. Wchodzący na podwórze przez furtkę stawał więc pod dachem szopy-wozowni. Zawartość zabudowań powiększało to, że poszczególne zagrody stykały się ze sobą domami i budynkami gospodarczymi stanowiącymi ich przedłużenie, albo też dom jednej zagrody stykał się ze stajnią i szopą- wozownią sąsiedniej zagrody.

Zagrodę „tatarską” zamieszkiwała jedna rodzina czasem wraz ze starymi rodzicami. Zagrody takie przestano budować już przed I wojną światową. W dwudziestoleciu międzywojennym zaczęto rozbierać najstarsze zniszczone obiekty całkowicie lub częściowo. Najdłużej zachowywał się dom.

Dom w zagrodzie „tatarskiej” usytuowany był szczytem do drogi. Składał się z sieni, izby i komory. Posiadał dwa wejścia od strony drogi- w ścianie szczytowej i w długiej ścianie od podwórza. Drzwi w ścianie szczytowej otwierane były tylko z okazji największych uroczystości rodzinnych i kościelnych. Na co dzień wchodzono do zagrody przez furtkę w szopie-wozowni a potem do sieni przez drzwi od podwórza. W sieni znajdował się szeroki komin i otwór w suficie wiodący na strych. Drzwi wewnętrzne powadziły z sieni do izby. Izba była dość duża ale raczej ciemna bo miała tylko jedno okno od strony podwórza. W izbie od strony komina był piec chlebowy i piec do gotowania. Za izbą był komora. Jedne drzwi łączyły komorę z izbą- drugie wychodziły na podwórze. Za komorą znajdowała się obora z osobnymi drzwiami na podwórze. Dalej przylegała stodoła.

Domy budowano z grubych bali sosnowych pod podwaliny podkładano kamienie polne- największe na rogach. Podwaliny tworzyły progi w drzwiach a od strony drogi przedłużały się w próg furtki. Na podwalinach spoczywało 7-8 grubych bali tworzących ściany. Dachy pokrywano słomą. Domy od strony drogi miały dach przyczółkowy, wysunięty przed ścianę na wystających końcach górnych belek ścian nazywanych „wystawką”.

Szopa-wozownia posiadała tylko dach i jedną ścianę zewnętrzną. Od strony drogi na całą wysokość, zamykały ją brama i furtka. Od strony podwórza była całkowicie otwarta. Służyła jako wozownia i do przechowywania narzędzi rolniczych a na jej strychu gromadzono siano. Do szopy-wozowni przylegały stajnia, chlewik dla drobiu i drwalnia. Zabudowania te wraz z szerokością ściany szczytowej domu stanowiły szerokość zagrody i tworzyły jej zamkniętą ścianę od strony drogi.

Według informacji zabranych przez Bożennę Paszkowską-Wróblewską jedną z głównych przyczyn znikania tego typu budownictwa były liczne pożary nękające Stobiecko. Podaje ona za swoimi informatorami, że „około 1900r. spaliło się 8 domów, a w 1919r. 6 domów; w 1921r. pożar zniszczył 30 domów a w 1927r. 20 domów”. W 2001r. starsi mieszkańcy mówili mi, że pamiętają z okresu okupacji po prawej stronie ulicy Św. Rocha długi rząd zagród „tatarskich”. Wspominali, że pod ich słomianymi okapami można było w czasie deszczu przejść całą ulicę nie moknąc, a końce tych okapów zawieszały się nisko na wysokość wyciągniętej ręki dziecka. Budynki te stopniowo rozebrano po II wojnie światowej i zastąpiono nowymi murowanymi.

Obecnie w dawnym Stobiecku Miejskim istnieje tylko jedna całkowicie zachowana zagroda „tatarska”-położona przy ulicy Częstochowskiej nr 9. Jest własnością Aleksandra Dziegcia. Zbudowana została w 1875r. przez cieślę Adama Gałwę. Oprócz niej są dwa domy przebudowane z dawnych „tatarskich” zagród przy ulicach Częstochowskiej i Św. Rocha i jeden dom w stanie całkowitej ruiny.

Zagroda rodziny Dziegciów położona jest w pobliżu ulicy Brzeźnickiej, przy pętli autobusu miejskiego. Jest obiektem w całości zachowanym bez późniejszych przeróbek i dodatków niszczących pierwotny charakter obejścia. Ten ostatni relikt zabudowy „tatarskiej” mógłby, otoczony należytą opieką, stanowić nie tylko piękny pomnik przeszłości ale i wizytówkę miasta. Po wykupieniu i odrestaurowaniu byłyby świetną częścią reprezentacyjną większego zespołu hotelowo-gastronomicznego. Mógłby przyciągać turystów nie tylko unikalną atmosferą i barwnymi legendami o miejscu i ludziach, ale też potrawami kuchni regionalnej. W szczególności potrawami z kaszy i mąki tatarczanej produktów niegdyś wyrabianych i sprzedawanych przez kaszarzy stobieckich. Wygodny dojazd do trasy Katowice-Warszawa wydaje się być dodatkowym argumentem przemawiającym za takim wykorzystaniem ostatniej zagrody „tatarskiej” w dawnym Stobiecku Miejskim.

Krystyna Filarowska
(Nasz Świat 4/2003, 14.02.2003r.)